czwartek, 6 sierpnia 2015

Jak zorganizować przestrzeń w której dziecko poznaje świat


Od kiedy Tymek zaczął raczkować to właściwie opanował wszystko co go otacza. Nie mogę się już łudzić, że gdzieś nie dotrze. Żywioł poznawania świata płonie w nim od samego rana. Wyjadanie fusów z kawy, ziemi z doniczek, mchu z chodnika pod kościołem, wieszanie się na firance, grzebanie w koszu na śmieci, wyjadanie kamieni z drogi, wchodzenie w każdy najbardziej niedostępny kąt, z którego potem nie nie da się wyjść. To jest teraz nasza codzienność.

Dlatego zastanawiałam się ostatnio jak to właściwie jest z organizacją życia z takim właśnie wszędobylskim osobnikiem. Jak stworzyć przestrzeń w której dziecko może bezpiecznie poznawać świat? Co zrobić żeby mały odkrywca mógł jak najlepiej ten pęd do wypróbowania wszystkiego spożytkować? Jak zadbać o jego bezpieczeństwo bez niepotrzebnego ograniczania go? I jak w tym wszystkim nie zwariować?  :)

 Oto kilka rad, które mogą pomóc przemyśleć pewne sprawy, niekoniecznie ułatwią zadanie ;)

poniedziałek, 20 lipca 2015

Warto wiedzieć kiedy wycofać się na drugi plan


Mam ostatnio taką refleksję, że  moje procesy myślowe nie nadążają za tempem rozwoju mojego syna. To co wczoraj było dla niego osiągnięciem, dziś jest już oczywistą oczywistością. Umiejętnością, którą jakby nigdy nic,  po prostu posługuje w codziennym życiu. Dlatego wymyślanie aktywności dla niego bywa czasem bezsensowne. Ba. Dochodzę nawet do wniosku, że zbytnia moja gorliwość w tym zakresie może dziecku nawet szkodzić i spowalniać jego naturalne tempo rozwoju.

czwartek, 16 lipca 2015

Między kulturami - Rodzina w Australii

Między kulturami to seria spotkań z rodzicami mieszkającymi poza krajem w którym sami się wychowali. Jaka jest rzeczywistość w której żyją i co jest dla nich ważne w wychowaniu własnych dzieci? Czy doświadczenia z dwóch kultur w jakiś sposób wzbogacają ich rodzicielstwo? 

Kiedy byłam mała rodzice kupili nam taki duży podświetlany globus. Uwielbiałam na niego patrzeć. I nie mogłam zrozumieć jak to możliwe, że ludzie którzy mieszkają w Australii nie pospadają z ziemi. W końcu muszą chodzić do góry nogami... 

Z czasem znalazłam odpowiedź na to pytanie. Pozostało we mnie jednak poczucie, że Australia to jest świat zupełnie inny niż nasz. Misie koala, kangury - nawet zwierzęta są tam zupełnie inne. 
 
Dziś o życiu na tym "drugim końcu świata" opowie Hiacynta, mama dwóch chłopców (2 i 5 lat).


poniedziałek, 6 lipca 2015

Kaleka czy niepełnosprawny?

W dzisiejszym (czyli poniedziałkowym) głównym wydaniu Wiadomości był reportaż o mężczyźnie, który walczy o odszkodowanie od koncernu farmaceutycznego. Jego mama brała w ciąży lek - Talidomid, który w latach 50-tych i na początku 60-tych ubiegłego wieku był powszechnie stosowany przy nudnościach.  Również u kobiet w ciąży. Niestety koncern dopuścił lek bez testów i w wyniku jego przyjmowania urodziło się ileś tam tysięcy dzieci ze zniekształconymi kończynami, bez organów wewnętrznych itp. Lek szybko został wycofany, ale konsekwencje jego działania do dziś są boleśnie odczuwane przez te tysiące skrzywdzonych nim ludzi.

Bardzo dobrze że ten temat w Wiadomościach się pojawił.

Ale bardzo niedobrze, że w reportażu osoba niepełnosprawna określona została jako "kaleka". I to aż dwa razy.  W głównym wydaniu najczęściej oglądanego serwisu informacyjnego, który pewnie oglądało kilka milionów widzów... Myślałam że to określenie wyszło już z obiegu...

wtorek, 23 czerwca 2015

Ojcowie mojego życia



Dziś dzień ojca. Więc będzie o Nich. O Ojcach mojego życia.

Kiedy byłam mała to był przede wszystkim dzień kiedy obowiązkowo rysowałam laurkę dla taty. Kwiatki w wazonie, serce wysypane tłuczoną bombką i inne tego rodzaju twórcze wysiłki. Nie przypominam sobie żebym jakoś szczególnie przeżywała to święto. Tata był od zawsze i traktowałam go jako oczywistą oczywistość.

środa, 3 czerwca 2015

W przestrzeni bez rodziców



Ostatnio Tymianek ma swoją nową niemowlęcą pasję. Chodzimy nad rzeczkę, która płynie niedaleko naszego domu, stoimy na mostku i patrzymy jak woda spada z uskoku. 

Kiedy tak stoję z nim na tym mostku (a ostatnio spędziliśmy tam pewnie z pół godziny, a później jeszcze kilka razy tam wracaliśmy) i wrzucam kamienie do wody tak żeby ładnie robiły "plum", to zastanawiam się jakie będzie dzieciństwo mojego syna.  Co zapamięta z tych wszystkich wakacji które ma do przeżycia. Myślę o tym, bo nie wyobrażam sobie na razie żebym pozwoliła mu na te wszystkie rzeczy które sama robiłam.

środa, 27 maja 2015

Między kulturami - mama w Kopenhadze


Między kulturami to seria spotkań z rodzicami mieszkającymi poza krajem w którym sami się wychowali. Jaka jest rzeczywistość w której żyją i co jest dla nich ważne w wychowaniu własnych dzieci? Czy doświadczenia z dwóch kultur w jakiś sposób wzbogacają ich rodzicielstwo? Jeśli tak jak ja jesteście ciekawi odpowiedzi na te pytania to nie wyłączajcie radioodbiorników ;)
 

Dziś wyruszamy do Danii. Kasia, razem ze swoim partnerem (rodowitym skądinąd Kaszubem), od prawie trzech lat mieszka w Kopenhadze. Pół roku temu ta dwójka stała się jakby trójką, bo dołączyła do nich maleńka Amelka. Czy ten mały człowiek zmienił choć trochę ich życie? Jak to jest być rodzicem w kraju skandynawskim? Posłuchajcie :)

poniedziałek, 25 maja 2015

Zastanawiacie się czasem nad tym?


Zastanawiacie się czasem nad tym od czego zależy jakość relacji pomiędzy ojcem i dzieckiem? Dlaczego niektórzy ojcowie są bardziej zaangażowani w wychowanie swoich pociech a inni mniej? Dlaczego niektórzy mają silną i bardzo bliską więź z dziećmi podczas gdy inni trzymają się jakby na uboczu i wydają się zajmować swoimi dziećmi z niechęcią? 

środa, 20 maja 2015

Między kulturami - w zwariowanym Teodorowie


Między kulturami to seria spotkań z rodzicami mieszkającymi poza krajem w którym sami się wychowali. Jaka jest rzeczywistość w której żyją i co jest dla nich ważne w wychowaniu własnych dzieci? Czy doświadczenia z dwóch kultur w jakiś sposób wzbogacają ich rodzicielstwo? Jeśli tak jak ja jesteście ciekawi odpowiedzi na te pytania to nie wyłączajcie radioodbiorników ;)

Zapraszam Was dziś na spotkanie z Sylwią - mieszkającą w Austrii mamą pewnego przystojnego Teodora. Bardzo się cieszę, że poświęciła mi trochę swojego czasu i odpowiedziała na te wszystkie pytania którymi ją zasypałam :)


Sylwia jest drobną energiczną kobietą.  Sześć lat temu, tuż po skończeniu studiów, wyjechała do Austrii, bo stamtąd pochodził jej mówiąc staroświecko - ukochany :) Teraz to jej mąż, a od ponad roku również ojciec wspomnianego Teodora :)

niedziela, 17 maja 2015

Mamo kupisz mi to?



Większość z nas była pewnie choć raz w życiu świadkiem takiej sytuacji. Zrozpaczony kilkulatek rzuca się na chodnik/podłogę w sklepie/etc. i spazmami daje światu do zrozumienia że oto czegoś bardzo zapragnął, a ktoś bezdusznie mu tego odmówił. Reakcje opiekunów tego nieszczęśnika  mogą być bardzo różne. Niektórzy są zaskoczeni i zdezorientowani, inni zgnębieni, wściekli albo zawstydzeni. Jeszcze inni stoją niewzruszeni i czekają aż dziecko skończy. Niektórzy się śmieją, choć wierzę, że dla nikogo tak naprawdę nie jest to przyjemne wydarzenie.

niedziela, 10 maja 2015

Aż tak się POŚWIĘCIĆ


Wczoraj odwiedziła nas para młodych ludzi, którzy planują ślub i dzidziusia. Siedzieliśmy sobie przy herbacie, Tymek kicał u mnie i Szymona na rękach jak to ma w zwyczaju, rozmawialiśmy sobie beztrosko o urokach rodzicielstwa. 

Uświadomiłam sobie w pewnym momencie, że przez ostatnie 8 miesięcy dzień w dzień co wieczór układam Tymka do snu. No dobra, z kilkoma wyjątkami kiedy robił to Szymon bo ja np. siedziałam u frzyjera :) Ale oprócz tych kilku wyjątku -  dzień w dzień.

środa, 6 maja 2015

Lanckorona - miejsce o nazwie dźwięcznej jak majowa łąka :)

Za nami weekend majowy. Wiosna w pełni. Wszystko kwitnie, pachnie i brzęczy. 
Duch poszukiwaczy przygód rośnie więc w siłę i coraz bardziej daje o sobie znać :) Tym razem powiódł nas w Beskid Makowski, do miejsca o nazwie dźwięcznej jak majowa łąka. 


Lanckorona - miejscowość która urzeka malowniczą zabudową i jeszcze bardziej malowniczym położeniem.  

wtorek, 28 kwietnia 2015

Relacja z niezwykłej podróży pociągiem na trasie Wieliczka-Kraków i z powrotem :)


Wraz z nastaniem wiosny odżył w nas duch poszukiwaczy przygód. Dlatego też zaczynamy na blogu nowy cykl podróżniczy :D Będzie o naszych wyprawach. Bardziej małych niż dużych, ale jakże pasjonujących, bo widzianych oczami małego dziecka. 

Panie i Panowie, cykl małe DUŻE podróże uważam za rozpoczęty ;) W ramach inauguracji relacja z niezwykłej podróży pociągiem na trasie Wieliczka – Kraków i z powrotem :)

Rzecz wydarzyła się w piątkowe popołudnie. Celem naszym było spotkanie z Szymonem w mieście Kraków i udane się całą trójką w podróż powrotną. Tymianek wraz z wózkiem, tata wraz z rowerem a mama wraz z całą tą menażerią :)

Od rana ekscytacja była wielka, bo nie wiedzieliśmy czy się wyrobimy. Wyrobiliśmy się. O 14.00 zwarci i gotowi czekaliśmy na pociąg na stacji Wieliczka Park. Jako że mieszkamy jakby trochę na odludziu, to spragniony towarzystwa Tymek od razu nawiązał bliższą znajomość z pewną drobną i ładną blondynką.  I można rzec, że znajomość tę zawierał z wielkim zapałem. Podskakiwał  jak szalony, śmiał się, pokrzykiwał i machał rękami. Matka widać mu już nie wystarcza. To samo zresztą robił w pociągu. Najpierw przez jakieś 5 minut patrzył w okno jak zahipnotyzowany...

piątek, 24 kwietnia 2015

Niemowlęca Superksiążka :)

Wczoraj był Światowy Dzień Książki więc z tej okazji dziś będzie wpis o książce. A dokładniej o pierwszej książce naszego Tymianka :)

Jaka właściwie powinna być wymarzona książeczka dla niemowlaka? 

czwartek, 23 kwietnia 2015

Wychowanie naszych dzieci powinniśmy zacząć od nas samych



Każdy z nas ma jakąś wizję bycia rodzicem. W coś wierzy, na coś zwraca szczególną uwagę, do czegoś dąży, czegoś stara się unikać. Najbardziej spójną  i jednoznaczną wizję rodzicielstwa mają ludzie którzy nie mają jeszcze dzieci. Mówię to na podstawie własnych doświadczeń. Zanim urodził się mój syn dokładnie wiedziałam jaką chcę być matką.Wiedziałam co będę robić,  czego na pewno robić nie będę i jak sobie to wszystko poukładam.

poniedziałek, 20 kwietnia 2015

Przytulenie ma znaczenie



Dziś będzie o przytulaniu. O tym, że dotyk ma znaczenie. I to wielkie. Jego rola w rozwoju dziecka jest nie do przecenienia. Zresztą, nie tylko w rozwoju dziecka. W rozwoju rodzica, kobiety, człowieka, czyli jednym słowem mnie – dotyk jest również szalenie, ale to szalenie ważny.  I jestem pewna, że dzięki cierpliwości mojego małżonka i jego akceptacji dla moich potrzeb w zakresie przytulania będę żyć dłużej. A jeśli nie dłużej, to na pewno lepiej, bo mnie ta prozaiczna czynność obniża poziom stresu, poprawia nastrój, wycisza i odpręża.  Dlatego nie dziwię się jakoś szczególnie mocno, kiedy odkrywam to samo zamiłowanie u mojego synka.

piątek, 20 marca 2015

Nie chcę tego. Chcę TO !



Tymek skończył sześć miesięcy. Dla mnie te pół roku to jest jakiś przełom rozwojowy. U nas same nowości. Synek zaczął siedzieć i obracać się z brzucha na plecy. Ale jeszcze większe zmiany dzieją się teraz w jego małej głowie. Grzeczny bobas, który z radością przyjmował każdą proponowaną przez mamę atrakcję, włącznie z leżeniem na dywanie kiedy ta musiała coś zrobić, stał się WSZYSTKOCHCĄCYM i  WSZĘDZIECHCĄCYM  wiercipiętą. Na dodatek coraz cięższym :) Co za człowiek. Nie usiedzi. Tu chce, tam chce, to chce, tamto chce, chce tak, a nie tak. Oczywiście mama albo tata stanowią darmowe źródło transportu we wszystkich tych sytuacjach. A najważniejsza rzecz z tych wszystkich –

środa, 4 marca 2015

Nieco więcj o wrażliwości niemowląt na bodźce społeczne



Badania nad zachowaniami niemowląt dowodzą, że istnieje większe prawdopodobieństwo, że dziecko odwróci głowę gdy do niego mówimy niż gdy słyszy on dźwięki o innej niż mowa ludzka częstotliwości. 

Podobnie jest z twarzą. Zawiera ona taki układ elementów, którym maluchy są bardzo zainteresowane. Już od wieku około 7 tygodni niemowlę patrząc na czyjąś twarz skupia się głównie na jej wewnętrznych elementach, szczególnie na oczach. A wiadomo, że najlepiej rozmawia się z tym kto nawiązuje z nami kontakt wzrokowy.

Rodzic to dla dziecka najfajniejsza interaktywna zabawka jaką kiedykolwiek będzie miało



Z reguły wygląda to tak: podchodzę do synka, on się do mnie uśmiecha a dalej idzie już samo. Bez wstępnych przymiarek i przygotowań zabawa zaczyna się w najlepsze. Matka gryzie, gilga, mówi, śpiewa, robi miny i jeszcze 100 innych rzeczy które bobas raczy uznać za przyjemne i zabawne. Pełny serwis, wielozmysłowa stymulacja najwyższych lotów na każde zawołanie. Podzielona na kilkanaście lub kilkadziesiąt (w zależności od kondycji matki) krótkich sesji  w ciągu dnia.
 

poniedziałek, 2 marca 2015

Tak, szczepimy nasze dziecko.

Fot. Fotolia
Tak, szczepimy nasze dziecko.

Ale nie robimy tego z radością i pieśnią na ustach. Dla mnie to jest stresujące wydarzenie. Nie dlatego że mój syn będzie płakał. Nie to jest tutaj problemem, bo przecież ja cały czas jestem wtedy z nim. Mam natomiast problem z tym, że szczepienia mogą powodować skutki uboczne i to jest fakt. Nawet jeśli są one rzadkie, a związek szczepień z różnymi chorobami nie został udowodniony.